wtorek, 14 marca 2017

Joseph Delaney – „Arena 13” - książka z Book Tour



       „Naucz się przegrywać, byś później mógł nauczyć się wygrywać.”

                           Joseph Delaney – „Arena 13”
Szczerze? Na samym początku byłam tylko ciekawa tej książki. Zapisałam się na Book Tour organizowany przez Klub Recenzenta Książkowego. Natomiast jak czekałam na tą książkę, to się jej obawiałam. Nie wiedziałam czy dam radę ją przeczytać, czy będzie w moim guście… itp. Pytania jednak tak szybko jak się pojawiały, tak szybko zostały rozwiane.

                   
              Witajcie na Arenie 13.
To tutaj zmagają się ze sobą najlepsi wojownicy, których nigdy nie opuszcza widmo śmierci.
Leif pragnie tylko jednego: stać się najlepszym wojownikiem na osławionej Arenie 13. To tutaj, bowiem odbywają się zakłady o to, który z zawodników zostanie ranny, jako pierwszy, a który polegnie w walce. O życiu lub śmierci każdego zawodnika decyduje okrutny Hob, rozkoszujący się widokiem mężczyzn zmagających się ze sobą na Arnie 13. To on sprawuje władzę nad losem każdego stającego do walki mężczyzny.
Największym marzeniem Leifa jest zemsta na okrutnym Hobie. Młody mężczyzna chce zniszczyć człowieka, który doprowadził do śmierci całej jego rodziny. Ma zamiar podjąć walkę nawet, jeśli przypłaci ją życiem.

    „Niechaj ci, którzy zginą, umierają z honorem. Niechaj ci, którzy przeżyją, zapamiętają ich.”

Wcześniej wspomniana niepewność, co do tej powieści rozpłynęła się podczas czytania pierwszej strony. Książka bardzo mnie zaciekawiła i nie było możliwość przerwania. Jak już się udało to moje myśli krążyły wokół tej powieści.

Bardzo spodobały mi się opisy walk i cała akcja książki. Ciągle coś się działo i nie było czasu na nudę. Dodatkowo opisy poprzednich osób mających ta książkę sprawiały, że uśmiech sam trafiał na moje usta. W książce znalazłam napięcie, interesujące i trzymające w napięciu momenty.
Bohaterów polubiłam bardzo mocno. Jednak zachowanie Kwin bardzo mnie denerwowało. Dziewczyna zachowywała się tak, jakby nie wiedziała, czego chce i zarazem sprowadzała na chłopaka same problemy.
Leif jest bardzo ciekawą postacią.
Specjalizuje się w walce na kije i jego marzeniem jest pokonanie bezdusznego Hoba. I tak nabawiłam się „Mani Hoba”. Jak szłam sama po ciemku, gdy wracam do domu to oglądam się czy czasem za mną nie idzie. Wracając do Leifa jest bardzo sympatyczną i bystrą osobą w tej książce. Życie skrzywdziło go w wczesnej młodości i w ten sposób ukształtowało się jego dalsze życie. Chłopak stawia sobie cele, do których dąży małymi, lecz szybkimi i skutecznymi kroczkami.

Nie można zapomnieć jeszcze o Tyronie. To tak naprawdę dzięki niemu chłopak ma szansę zostać wojownikiem Areny 13. Jest to postać z pozoru trochę dziwna, niemiła, a zarazem jak się go pozna okazuje się być pełen miłości i troski. Widać w nim strach, pokorę, skruchę i determinację by chronić swoją rodzinę.

       „Czymże jest złoto, gdy na szali spoczywa ludzkie cierpienie?”

Całość książki jest wypełniona mnóstwem zwrotów w powieści. I można się naprawdę popłakać. Tak płakałam za jednym z bohaterów. Domyślałam się tego, co się stało już wcześniej, jednak wypierałam to z mojej głowy. Przecież tak nie może być, to skandal. Niestety tak miało być, jest i będzie. Nie mniej jednak nie poddaję się i czekam na kolejną część tej powieści.
Oceniam tą książkę na 9/10!


Moje odczucia po przeczytaniu nie pozwalają mi na inną ocenę tej książki. Klub Recenzenta Książkowego czekam na kolejne Book Tour.
Można się zapisać Klub Recenzenta książkowego Book Tour Zapisy

Sarah J. Mass "Szklany Tron. Książka do kolorowania"





Hej wszystkim!
Dzisiaj postanowiłam napisać opinię książki „Szklany Tron. Książka do kolorowania”.
Specjalnie na potrzeby tej kolorowanki zakupiłam sobie kredki.  Miałam to już wcześniej w planach, tylko nie miałam ku temu okazji.
Całą niedzielę spędziłam na bawieniu się w malarza. Oderwałam się na chwilę od codzienności i robiłam to, co tak bardzo lubiłam jak byłam mała. Malowałam w kolorowance.
Bardzo spodobały mi się rysunki i cytaty z książek.  Tym razem mogłam dać ujście mojej wyobraźni i do dobierać kolory według własnego uznania.
Na pewno też kilka z rysunków doczeka się wersji na szkle. Tylko muszę znaleźć na to chwilę czasu.
Oczywiście nie obyło się bez komentarza mojego taty „Coś ty się w twojego chrześniaka zamieniła?”  
Moja ocena 10/10

niedziela, 12 marca 2017

Uroboros i YA - Co znalazłam w paczce.

Witam was moi kochani.
Dzisiaj chciałam wam pokazać jakie CUDEŃKA dostałam od wydawnictwa Uroboros i YA.

Czas na uchylenie rąbka tajemnicy :)

Pierwszą książką, którą zobaczyłam była kolorowanka "Szklany Tron"

Oczywiście w końcu miałam pretekst do kupienia kredek.

O książce:
Wejdź do świata "Szklanego tronu"
Pobudź wyobraźnię wspaniałymi obrazami ze świata bestsellerowego cyklu Sarah J. Maas. Celaena na dachach Rifthold, Chaol w ogrodach szklanego zamku, Manon pokonująca przełęcz na swoim wywernie i wiele innych ulubionych scen, postaci i przedmiotów, które pozwolą poczuć klimat tej niezwykłej opowieści. Prawdziwa gratka dla każdego, kto chce przeżyć przygodę życia!
Kolorowanka zawiera fragmenty powieści "Szklany tron", w tym cytaty z niepublikowanego jeszcze w Polsce 5. tomu, "Empire of Storms".


Znalazłam też wyczekiwanie prze mnie dwie książki.
"Dwór cierni i róż" oraz "Dwór mgieł i furii".
Już w tamtym roku książki te trafiły na listę oczekiwanych przeze mnie książek do przeczytania.

"Dwór cierni i róż"
O książce:

Dziewiętnastoletnia Feyra jest łowczynią. Podczas srogiej zimy zapuszcza się w pobliże muru, który oddziela ludzkie ziemie od Prythianu, krainy zamieszkanej przez rasę obdarzonych magią śmiertelnie niebezpiecznych stworzeń, która przed wiekami panowała nad światem. Podczas polowania Feyra zabija ogromnego wilka. Wkrótce w drzwiach jej chaty staje pochodzący z wysokiego rodu Tamlin w postaci złowrogiej bestii, żądając zadośćuczynienia za ten czyn.

Feyra musi wybrać - albo zginie w nierównej walce, albo uda się razem z Tamlinem do Prythianu i spędzi tam resztę swoich dni. Pozornie dzieli ich wszystko - wiek, pochodzenie, ale przede wszystkim nienawiść, która przez wieki narosła między ich rasami. Jednak tak naprawdę są do siebie podobni o wiele bardziej, niż im się wydaje. Czy Feyra będzie w stanie pokonać swój strach i uprzedzenia?


"Dwór mgieł i furii"
O książce:

Między światłem a ciemnością rozgrywa się walka, w której stawką są losy całego świata. A w magicznym świecie Fae przyjaciele potrafią być bardziej niebezpieczni niż wrogowie…

Po tym, jak Feyra ocaliła Prythian, mogłoby się wydawać, że baśń dobiega końca. Dziewczyna, bezpieczna i otoczona luksusem, przygotowuje się do poślubienia ukochanego Tamlina. W Przed nią długie i szczęśliwe życie… Tylko że Feyra nigdy nie chciała być księżniczką z bajki. W snach wciąż powracają do niej wymyślne tortury Amaranthy i zbrodnia, którą popełniła, by się od nich uwolnić.

W jej nowym nieśmiertelnym ciele drzemią moce, których dziewczyna nie umie opanować. W dodatku o spłatę swojego długu upomina się największy wróg Tamlina – Rhysand, Książę Dworu Nocy. Władca ciemności chce ją wykorzystać do swoich celów. Chyba że to nie Rhysand jest tym, kogo Feyra powinna się obawiać... Na Dworze Wiosny również bowiem nie jest bezpiecznie, a sam Tamlin ma przed ukochaną coraz więcej tajemnic. Czy rzeczywiście tylko po to, by ją chronić? Nadciąga widmo wojny tak groźnej jak żadna dotąd, a Feyra musi zdecydować, komu może ufać.
Nowa, jeszcze mroczniejsza i bardziej zmysłowa odsłona bestsellerowej serii „Dwór cierni i róż”! Nie zaśniesz, nim nie odkryjesz wszystkich sekretów!


Ostatnią książką była "Eva Teva i więcej Tev"
Bardzo zaciekawił mnie jej opis. Jestem bardzo ciekawa Tev i losów głównej bohaterki.

O książce:

Życie Tevy pozornie wygląda normalnie: szkoła, przyjaciele, chłopak. Ale w domu dziewczyna kryje niesamowitą tajemnicę. Jedenaście innych Tev…
Raz w roku Teva rozdziela się na dwie osoby. Jej każda młodsza wersja pozostaje uwięziona w pułapce swojego wieku i domu. Kiedy zbliżają się siedemnaste urodziny Tevy, dziewczyna
postanawia nigdy więcej nie dopuścić do podziału. Rozpoczynając walkę o swoją przyszłość, musi zmierzyć się sama ze sobą.





Bardzo dziękuję za wspaniałą paczkę.

sobota, 4 marca 2017

„Czy wspomniałam, że za tobą tęsknię?”- Estelle Maskame


„Człowiek, który kiedyś był dla mnie całym światem, o czym przekonałam się dopiero wtedy, gdy odszedł i nigdy nie wrócił.”
„Czy wspomniałam, że za tobą tęsknię?”-
Estelle Maskame
Jest to trzecia część Cyklu DIMILY. Miałam okazję ją przeczytać dzięki akcji Book Tour na blogu Literacki Świat Cyrysi.


Przywiązałam się do tej serii od pierwszej strony pierwszej książki.
Bardzo przyjemnie spędziłam czas czytając ten Cykl. Śmiałam się razem z bohaterami, byłam zdenerwowana tak jak oni, przeżywałam i płakałam z nimi.
Te książki wplątały się w moje życie bardzo nieoczekiwanie i na pewno szybko z niego nie wyjdą. Gdzieś w głębi mnie siedzi niedosyt i chęć poznania dalszych losów Eden i Tylera.
                        „Czy wspomniałam, że za tobą tęsknię?”
Eden i Tyler po raz ostatni widzieli się rok temu. W Nowym Jorku wiele się między nimi wydarzyło, a ich płomienny romans zakończył się rodzinną awanturą. I wtedy Tyler zniknął.
Eden musiała uporać się z wściekłą rodziną i żyć z etykietką osoby nienormalnej. Miłość przerodziła się w gniew, a ona pogodziła się z jego odejściem. 
Gdy już to zrobiła, Tyler pojawił się na nowo i nic nie było jak dawniej.
Czy Eden mu wybaczy? Czy dla niej i Tylera jest jeszcze w ogóle jakaś szansa? Czy ich rodzina się ostatecznie nie rozpadnie?

Po zakończeniu drugiej części nie mogłam się doczekać tego tomu. I Bum już wiem, jako potoczyło się życie Eden i Tylora. Kończąc czytanie zakończyłam pewien otwarty w mym życiu rozdział.  Temu zakończeniu towarzyszy smutek i pewien niedosyt.
Ta seria nie jest dla mnie czymś, co przeczytam i zapomnę. Wiem, że długo będę pamiętała tą niesamowitą historię miłości, która nie powinna się wydarzyć.
Z pozoru zwykła książka, w środku za to prawdziwy potok uczuć.

Byłam zaskoczona, gdy uświadomiłam sobie, że większość akcji tej powieści będzie odgrywać się w rodzinnym mieście Eden. Szczerz myślałam, że miejscem akcji tej książki będzie Santa Monica lub Chicago, a nie Portland.
W dużej mierze stawiałam na Chicago gdzie studiuje Eden. Jednak coś głęboko we mnie mówiło mi, że akcja będzie tam gdzie żyje Tylor. Czemu? W poprzednich częściach akcja rozgrywa się w miejscach gdzie pobytu Tylora: Santa Monica, Nowy Jork, a teraz Portland.

Autorka nie poświęca całej swojej uwagi bohaterom, a sytuacji panującej w ich rodzinie. Pokazuje jak się porozumiewają, jakie mają nastroje i jak wygląda ich życie, na co dzień. Dodatkowo do książki wplata wątek z dziadkami Tylora. Pokazuje dalsze relację Ojca z Synem. 
Opisy sytuacji rodzinnej są bardzo realne, nie widać w nich wyniosłości czy wielkich i wybujałych dramatów. Z biegiem wydarzeń poznajemy odczucia i emocje, które towarzysza każdej osobie z rodziny. Autorka pokazuje nam wszystkich z innego punktu widzenia. To dodatkowo buduje więź czytelnika z bohaterami i z książką.


Tyler jak w każdej części przeszedł kolejną przemianę. Już nie jest buntowniczym i porywczym chłopakiem z pierwszej części. Stał się opanowanym, dobrym i pomocnym mężczyzną. I chce odzyskać utracona miłość.
Eden wydoroślała i pomimo niepewności wie, czego chce. Potrafi podjąć bardzo ważne decyzje, które wpłyną na jej dalsze życie. Co prawda nadal zadaje głupie pytania, jednak widać wielkie zmiany w jej zachowaniu. I bardzo mnie ciesz, że w końcu ma gdzieś, co mówią o niej inni. Zmotywowała się i postanowiła sama zdecydować o swoim życiu i szczęściu.
Nie ważne jak bardzo sobie wmawiała, że nie na widzi swojego przybranego brata, to i tak gdzieś w głębi wiedziała, że jest to sprzeczne z jej uczuciem. Ich związek zaczyna być z biegiem czasu bardziej realny. Tylko czy autorka będzie chciała to tak zostawić? 
Tego wam już nie mogę zdradzić.

Życzę wszystkim czytającym wielu wspaniałych chwil z tą książką.
Oceniam tą książkę na 8/10

Klątwa przeznaczenia – Monika Magoska-Suchar, Sylwia Dubielecka [PRZEDPREMIEROWO]

Monika Magoska-Suchar i Sylwia Dubielecka w ostatnim czasie zaskoczyły nas swoją twórczością. W marcu ma być premiera ich pierwszej książki pod tytułem „Klątwa Przeznaczenia”
Autorki powieści rzuciły na nas Klątwę Czytania!
Powieść zabiera czytelnika w niesamowity świat fantasy oprószony szczyptą miłości, aż trudno uwierzyć, że to debiut autorek.

Powieść z gatunku fantastyki przeplatanej z iście pikantnym romansem. Już sam opis z okładki intryguje i woła: „Przeczytaj mnie!”. Kocham fantastykę, a magia ma szczególne miejsce w moim sercu, dlatego historia Arienne – młodej czarodziejki, którą przeznaczenie zaniosło do Czarnej Twierdzy wprost w silne ramiona Mistrza Walk – Severo.
„Arienne, młoda czarodziejka ucieka przed niebezpieczeństwem i postanawia powierzyć swój los Przeznaczeniu. Uzbrojona jedynie w wiedzę, spryt i magiczne umiejętności postanawia schronić się w Ravillonie, siedlisku przestępców pozbawionych wstydu i jakichkolwiek zahamowań, zarazem miejscu, w który władzę sprawują żelazna ręka mężczyzn. Tu kobiece słowo nie ma wartości. I wcale nie jest to bezpieczne miejsce.
Dziewczyna posiada magiczne zdolności i jako jedyna jest w stanie zagrozić Mistrzom. Niestety to w Czarnej Twierdzy jest zabronione i karane. Arienne nie pozostaje nic innego jak przystosowanie się do obecnej sytuacji. Po dość krótkim czasie zostaje Milady jednego ze Związkowców i jej plany zaczynają się kruszyć. Jednak los zdecydował, że mają oni do wypełnienia wspólną misję.”
Co z tego wyjdzie dowiecie się czytając tą grubą książkę!

Książka ma nieco ponad osiemset stron lekko pisanej powieści, która potrafi zawładnąć sercem czytelnika od pierwszej strony.
Pisana jest swobodnie, lekko i w dość zapomnianym języku, który dodaje uroku tej lekturze.  Czytając książkę można się naprawdę bardzo dobrze ubawić, zrelaksować i oderwać od ciężkiego dnia w pracy czy szkoły.
Książka ta ma bardzo dużo zalet, które chcemy wam przedstawić.
Na pierwszy miejscu przede wszystkim trzeba postawić sam zamysł fabuły. Autorki spisały się na medal i stworzyły dzieło literackie, (bo inaczej nie da się nazwać tej powieści), godne nie jednej zagranicznej sagi. Czegoś takiego jeszcze nie było! Romans, Magia, Przeznaczenie, a wszystko to w otoczce reżimu, jaki panuje w bractwie bezwstydnych Związkowców.
W tym utworze na pewno nie zabraknie: miłości, nienawiść, magii, przygody, zemsty oraz akcji, która szybko się rozwija i jest jak typowe góry. Raz pędzi bardzo szybko jak narciarz po zboczu bardzo stromej góry, a raz ma swój stały rytm, po którym przyjdzie kolej na szalony przebieg zdarzeń.
Postacie stworzone przez pisarki są na drugim miejscu podium. W szczególności główni bohaterowie: młoda, filigranowa, delikatna, niedoświadczona i co najważniejsze – bardzo nieśmiała Arienne, która olśniewa urodą, inteligencją oraz swoim obyciem towarzyskim, a jakże różna od Severo – surowego, umięśnionego, bezpośredniego i stanowczego Mistrza Walk, który w alkowie ze swoim Olbrzymem nie ma sobie równych.
Moje serce skradli bohaterowie książki.
Uwielbiam powieści, w których bohaterowie nie są kopiami i mają ten sam charakter czy sposób bycia. Przed czytaniem miałam wątpliwości, ponieważ w tej powieści jest bardzo dużo postaci.
Jestem zadowolona, ponieważ autorki każdą osobę idealnie wykreowały. Wszyscy mają swój odmienny charakter, pogląd na życie czy uczucia. Odnajdziemy w tej powieści postacie, które puszą się jak pawie przez osoby skrajnie normalne aż dojdziemy do och i ach… Czyli sami zakochamy się w swoim książkowym ideale.
Miłość do bohatera gwarantowana, nie da się nie obdarzyć kogoś miłością książkoholika.

Za to moją ksiażkoholkikową miłością obdarzyłam mojego ulubionego Lwa Severo.  Niesamowity, silny, wytrwały, władczy, Severo nadchodzi. Idzie do każdej z nas z różą z okazji Dnia kobiet.
„Wbrew mym protestom i licznym argumentom (…) wprawnymi ruchami pozbawił mnie odzienia. A gdy w końcu to uczynił, odebrał mi mowę, jednym parzącym wręcz spojrzeniem omiatającym moje ciało.”

Dziewczyny swoich umiejętności nie szczędziły tylko na postacie pierwszoplanowe, ale również przedstawiły w ciekawy sposób drugoplanowych mieszkańców Czarnej Twierdzy, a nawet postaci epizodycznych. Jednakże na szczególne wyróżnienie zasługują m.in. Mistrz Magii – Ven ze swoją delikatnością, a nade wszystko lojalnością wobec przyjaciół, Mistrz Szpiegostwa – Tessi lubujący się w zakładach i spaniu do południa, Mistrz Siły i Równowagi – Gavin za rubaszny język i frywolny sposób bycia oraz Mistrz Etykiety – Moru, który zbytnią pruderyjnością i taktem dorównuje Arienne.
„Ile razy mam wam, bezrozumni głupcy, powtarzać, że sypiam do jedenastej? Wcześniejsze godziny nie istnieją dla mnie i mego ciała!” – Tessi, Mistrz Szpiegostwa

„Niech będzie zatem, że sprzeciwiłem się waszym rozkazom. Nie skrzywdzę przyjaciela.” – Ven, Mistrz Magii

„Tu są damy! Opanuj się! Co to za słownictwo!” – Moru, Mistrz Etykiety
„A teraz zajmij się tą dziewczyna jak trzeba, bo wstyd mi za ciebie! Po pamiętnej uczcie straciłeś wigor w kroczu czy co?” – Gavin, Mistrz Siły i Równowagi
Najbardziej w tej całej książce frustrował mnie swoim zachowaniem Saulo. Jego charakter kojarzy mi się z połączenia szczura z pinczerkiem z małym dodatkiem Pawia. Jednym słowem szczuropinczerp. Okropny jak szczur, hałaśliwy jak pinczerek i dumny jak paw. Jednak, co z tego jak i tak nikt go nie lubi.
Kiedyś dostałam takie fajne karteczki z napisem „W razie frustracji spowodowanej przez zachowanie bohatera: Pognieść, potargać i wywalić” miałam ich około 30, teraz nie mam ani jednej.
„Co?! - Młodzieniec tupie nogami z nieskrywanej wściekłości. – Deszcz? Teraz? Gdy ja jeszcze nic nie upolowałem.” – Saulo, Cesarz Fenian
Następnym plusem jest świat stworzony przez Sylwię i Monikę, rodem wyjęty z przełomu średniowiecza i renesansu. Wszyscy rozmawiają językiem, którego podniosłość i styl przenosi nas w wiek XVI, a pomagają w tym opisy wystrojów tak dobrze napisanych, że czytelnik czuje się, jakby sam właśnie znajdował się w salach Czarnej Twierdzy. Wymyślne nazewnictwo krain, miesięcy czy też narodowości są dowodem wielkiego potencjału, jaki drzemie w Klątwie. Archaiczna terminologia dawnych czasów jest plusem samym w sobie, dzięki któremu sami zaczynamy nazywać łóżko – alkową, a kobietę niewiastą.
Na uznanie zasługują również umiejętności liryczne twórczyń, które bezbłędnie sobie poradziły z tekstami pieśni, zaklęć czy wierszy, a ich wbrew pozorom w książce występuje dość sporo.

„Grzeczna ma panienko
Zaśpiewasz mi cienko
Gdy futerko twoje
Wpadnie w ręce moje!”
Moim sercem zawładnęła też ilość poezji wymyślonej przez Mistrzynie pióra na potrzeby ich dzieła.
„Puszcza zazdrości
Lwiej Wysokości
Ogromny ma pysk
W swych źrenicach błysk
Ogon ma z kitą
Cześć należytą …”
Zalet jak widać jest bez liku, a można by tak jeszcze wymieniać i wymieniać. Jednak trochę (a może i bardzo) zawiódł mnie koniec, który spycha czytelnika na krańce swojej ciekawości, by zakończyć się przemienić się w ekstremalnie niezakończone zakończenie. Frustracja (a może zawód?) jaką czułam po przeczytaniu bagatela 810 stron, aż biła ze mnie na kilometr. Książka tak „wciąga”, że nie mogłam jej odłożyć nawet na rzecz potrzeb fizjologicznych, o jedzeniu czy piciu nie wspominając ;) Mogła to być wina braku podziału na typowe rozdziały, ale fragmenty oddzielone gwiazdką. A wiadomo jak to się kończy u książkoholika. Standardowo padały słowa: „Jeszcze TYLKO fragmencik i idę się uczyć/spać”. Od książki odchodziłam, gdy oczy same się zamykały ze zmęczenia, albo po prostu zasnęłam nie wiedzieć, kiedy ;) Proponuję zacząć przygodę z tą pasjonującą opowieścią w piątek popołudniu, aby móc delektować się treścią.
Książkę czyta się z zapartym tchem i wszystko jest ładne, cacy i super. Jednak zakończenie tej powieści jest trochę niedopasowane. Z jednej strony zostawia pewien niedosyt i chęć jak najszybszego sięgnięcia po kontynuację. (Dlatego autorki pisać kolejną część jak najszybciej!) Z drugiej strony tak trochę nie do końca na ich możliwości. Jest to nie mniej najmniejsza wada i jak dla mnie jedyna.
Ja tu tak „Klątwę” zachwalam, jednakże jest to powieść specyficzna i od razu może nie trafić w każdy gust przez brutalność, która przejawia się od początku do końca i rozwiązłość, jaką oznaczają się Związkowcy, (co pokazuje, że nie jest to tylko pozycja dla kobiet), po romans szesnastolatki z dojrzałym trzydziestosześcioletnim mężczyzną, co tak naprawdę jest niczym niezwykłym, jeśli spojrzymy na to z perspektywy epoki, w jakiej rozgrywa się akcja książki. Dla przykładu ja niewiasta licząca zaledwie 21 wiosen przez społeczeństwo książki uznana zostałabym za starą pannę, która ma marne szanse na zamążpójście ;)
Reasumując „Klątwa Przeznaczenia” to tomiszcze pasji pisarskiej, w której każdy znajdzie fragment dla siebie.  Dla mnie czas spędzony przy czytaniu i przeżywaniu losów Magiczki i Lwa był jedną wielką przygodą, która mam nadzieję szybko powróci wraz z kolejną częścią, na którą już teraz czekam z niecierpliwością, ponieważ jest to jedna z najlepszych pozycji literackich, którą przeczytałam w ciągu ostatnich kilku lat, ponieważ od dawna żadna książka nie wywarła na mnie tak piorunującego wrażenia, że choć ją już przeczytałam z przyjemnością wracam do ulubionych fragmentów nawet kilka razy dziennie. Ufam, że moja recenzja zachęci Was do sięgnięcia po ten wyśmienity kąsek, jakim jest „Klątwa” i na waszych półkach będzie gościć na honorowym miejscu.

Moja ocena: 10/10 (Dziewczyny wykonałyście kawał genialnej roboty)
Oceniam tą książkę 10/10 (Czekam na kolejną część
)