środa, 13 marca 2019

Katarzyna Wycisk- "Falcon. Na ścieżce kłamstw"





Jako, że jest ze mnie bardzo szalona osoba, która lubi książki z gatunku fantastyki – nie mogłam przejść obojętnie obok książki „Falcon. Na ścieżce kłamstw”. Oczywiście jak to ja mam w zwyczaju pierwsze, co zrobiłam to czytanie opinii innych na temat tej książki. Stworzona moja tajna lista, i można czytać.

Autorka książki ma u mnie wielki plus za opisy i dialogi. Nienawidzę książek, w których wszystko się ciągnie, a opisy i dialogi zaczynają nudzić, przez co nie ma się ochoty czytać dalej. W tej książce tego nie ma!
Drugi plus za sam styl pisania. Bardzo szybko przypadł mi do gustu. Dzięki temu bardzo sprawnie przyszło mi czytanie, oraz co najważniejsze nie musiałam się głowić, o co tak naprawdę tutaj chodzi. Wszystko dzięki temu jest przejrzyście napisane i wiadomo, o co chodzi w fabule.

Bohaterowie opisani nadzwyczajnie normalnie.  Innymi słowy realnie. Jedynie, co w opisie postaci nie przypadło mi do gustu o ciągłe opisywanie barw/ odcieni tęczówek ocznych.  To jest jeden mankament, który muszę poruszyć. Z drugiej strony oczy są zwierciadłem duszy człowieka.  
Autorka opisała bardzo dobrze postacie, dzięki czemu moja wyobraźnia podczas czytania dała czadu. Główni bohaterowie są bardzo od siebie różni, a jednak tacy sami, (przynajmniej dla mnie). 
Zacznę od głównej bohaterki Alex. Jest to postać bardzo skrzywdzona przez los oraz innych ludzi. Nie może poradzić sobie ze swoją przeszłością tym, co się stało. Dlatego otacza się wielkim murem. Nie dopuszcza do siebie osób, aby nikt o niej za dużo nie wiedział oraz aby nie odczuć w przyszłości z tego powodu straty.  Jest to postać nieufna. Stwarza pozory osoby silnej, pracującej oraz poukładanej, a tak naprawdę jest dość słaba i radzi sobie najlepiej jak tylko potrafi. 
Niby tak bardzo lekkomyślna, taka denerwująca, taka słaba… Jednak to jest jej mocą, siłą. Na początku miałam jej trochę dość. Czytając dalej zauważyłam w niej tą siłę, odwagę. Z czasem staje się nie do poznania. Nie spodziewałam się tego po tej postaci.

Jeden. To postać na początku bardzo dziwna, trochę zadufana w sobie. Takie przynajmniej było moje wrażenie. Czytając książkę poznajemy go lepiej. Widzimy, jaki jest. Też otacza się murem, jednak ten mur nie jest taki jak Alex. To, co stało się, gdy był mały to, kim był kiedyś bardzo go ukształtowało.  Tą postać tak naprawdę poznajemy w rozdziałach „ bliżej nieokreślona przeszłość”.  Niekiedy czytając o tej osobie szczerze jej współczułam. Jednak tego Wam nie zdradzę.

Teraz muszę wrócić do opisu tych oczu. Cieszę się, że autorka wspomina o ich niezwykłych kolorach, jednak jak dla mnie trochę za często.  Jest ciekawy fragment, idealnie opisane zdarzenie i nagle zdanie coś w stylu tego: Jego wspaniałe niebieskie….. oczy.
To takie nie potrzebne wtrącenie. Takie jest moje odczucie. Cieszy mnie, że im bliżej końca, tym mniej odniesień do nich. Innym może to nie przeszkadza, jednak ja sama odebrałam to za taką delikatną chęć przedłużenia.  To jest tylko mój jeden jedyny minus.  Wiem, czepiam się szczegółu.  Mam nadzieję, że tym nikogo nie urażę, oraz że będzie to odebrane, jako mała wskazówka do dalszej twórczości.  Sama nie jestem idealna, jednak cenię sobie czyjeś dobre uwagi.

Odchodząc od tamtego tematu, muszę napisać cytat, który mnie w tej książce uwiódł i mocno złapał za serce.

„Większość osób mówi, że cierpienie z czasem łagodnieje, ale ja nie chcę tego czasu. Nie chcę, by wyleczył moje troski i złagodził ból. Wolę dokładnie zachować każdy szczegół w pamięci. Nieważne, jak bardzo boli, liczy się tylko to, żeby nie zapomnieć. A ja z całą pewnością nie zapomnę. Czyż nie ból sprawia, że dorastamy? Dzięki niemu wiemy, co to szczęście, miłość… wszystkie te miłe emocje i odczucia. Przecież, gdyby nie było bólu, nawet byśmy nie rozpoznali, że jesteśmy szczęśliwi.”

Książka w formie papierowej zapewne duża nie jest.  Za to według mojej oceny jej wnętrze przerasta, jej format.  Moje serce jak i moja wyobraźnia podpowiadają mi, że jest tak za pomocą właśnie takich cytatów jak ten powyżej.  Pomimo, że jest to gatunek Fantastyki, to pokazuje nasze realia. Dzięki przewadze tego, ta powieść nie pozwoliła mi oderwać się od czytania. Mam nadzieję, że pani Katarzyna stanie się dość rozpoznawalną pisarką, i dane mi będzie przeczytać jej wszystkie książki.  Chcę widzieć jak rozwija swoją pasję do pisania. 

poniedziałek, 21 stycznia 2019

Sonia Wiśniewska- "Alchemik z Gwiazdy"


Ten rok zaczęłam z książką „ Alchemik z gwiazdy” autorstwa Sonii Wiśniewskiej.
Jest to książka dość małych rozmiarów z małą ilością stron.  Ma za to bardzo ciekawą okładkę, która zwraca na siebie uwagę.  Jest ona bardzo spokojna, przeważa kolor niebieski z nutami białego i czarnego, co bardzo dobrze ze sobą gra. Natomiast nutkę niepokoju wprowadza kostucha. 
Dla mnie cała okładka jest zapowiedzią czegoś bardzo ciekawego.  Teraz pytanie czy tak właśnie było?
Na początku nie umiałam się wczuć w styl pisania autorki oraz w samą książkę. Na szczęście ten stan bardzo szybko minął i pojawiła się fascynacja tą powieścią. Styl pióra jest bardzo prosty i trochę denerwujący, jednak ten minus nadrabiany jest fabułą. Fabuła książki jest bardzo dobrze rozbudowana i co najważniejsze bardzo ciekawie napisana. Dużym plusem w książce są liczne, bardzo piękne sentencje, które można pięknie ubrać w cytaty. Nie można tutaj też pominąć licznej ilości opisów.

Co do historii spisanej na kartkach książki. Sama nie wiem, co dokładnie mogę zdradzić. Boję się napisać za dużo, aby nie zdradzić wam wszystkiego.
Dwór, w którym żyje alchemik Karol zapada w sen. Niestety główny bohater przez cały ten czas niezmiernie się nudzi. W połowie zimny król nękany niespokojnymi snami przebudza się i zleca zadanie do wykonania nadwornemu alchemikowi.  I oto Karol wyrusza na poszukiwanie legendarnego kamienia filozoficznego. Zmienia on, bowiem metale nie szlachetne w szlachetne. Jak wierzyć legendom ów substancja odpowiednio przyrządzona osobie, która ją wypije da nieśmiertelność.
I tu zaczynają się problemy, od czego zacząć poszukiwania.
Karol na swojej drodze napotka wiele barwnych postaci, trafi do innego królestwa pozna wampira, bardzo mądrą ośmiolatkę. Jednak taka wyprawa nie jest do końca bezpieczna. Spotkają go różne zagrożenia, chłopak otrze się nawet o śmierć.

Książka jest bardzo wciągająca, poniekąd bardzo życiowa. Wielką satysfakcję dała mi sama Alchemia oraz Kamień filozoficzny.  Poczułam się trochę jak za młodu czytając Harry’ego Pottera, czy całkiem niedawno „Tajemny ogień’’ oraz „Tajemne Miasto”. Bardzo fajne jest uczucie, gdy podczas czytania jednej książki można wspomnieć inne, te czytane jakiś czas temu, a jednak całkiem od siebie inne. W tych czasach bardzo trudno jest napisać coś nowego, niepowtarzalnego i zarazem bardzo wciągającego. Pani Sonii się to udało.

Książkę polecam wszystkim miłośnikom fantastyki, dorosłym, którzy szukają relaksu i zapomnienia o świecie rzeczywistym oraz co najważniejsze młodzieży.

wtorek, 11 grudnia 2018

Pan Przypadek i kryminaliści - Jacek Getner

Kochani dziś dla Was recenzja kolejnego już 7 tomu przygód mojego ulubionego detektywa Jacka Przypadka. Jak zwykle czekają nas 3 nowe historie, a wszystkie dzieją się w kręgach polskiej literatury.

Pierwsze opowiadanie swoim tytułem pięknie nawiązuje do wspaniałej twórczości Światowej Królowej Kryminału – Agathy Christie, co kupiło moje uczucia z miejsca :) W tej historii Jacek musi znaleźć sposób, aby udowodnić niewinność Jana Kowalskiego, którego oskarżają o morderstwo. A naszym podejrzanym interesuj się pracownik wydawnictwa Polskie Książki. I to właśnie w tym śledztwie udało mi się pierwszy raz zgadnąć, kto był mordercą! Co dla mnie jest osobistym sukcesem ;)

„… ludzie są banalnie przewidywalni – wyręczyła Jacka w odpowiedzi, ze smutnym uśmiechem, Kaja.”

W kolejnym śledztwie Jacek szukać będzie zgubionego pomysłu na kryminał, związanego z tajemniczą śmiercią wszędobylskiej sąsiadki cenionego autora, który również związany jest z wydawnictwem z poprzedniej historii.

Ostatnią sprawą i najbardziej enigmatyczną zarazem jest odpowiedź na pytanie, kto jest twórcą bestsellera, do którego autorstwa przyznają się aż 3 osoby a są to: Cesarzowa, Caryca i Sułtan Polskiego Kryminału. A dziwnym zbiegiem okoliczności książkę tę wydają Polskie Książki ;)

Czemu tak często wspominam o wydawnictwie Polskie Książki? Otóż Jacek podjął decyzję, że to właśnie oni wydadzą retro kryminał jego mamy, mimo że to im za bardzo nie po drodze ;)

Jak zwykle w rozwiązaniu spraw pomaga mu sąsiadka Irmina… czekaj wróć! No właśnie nie! Z jakiegoś ważnego powodu Jacek w tym tomie nie polega na kontaktach i wiedzy Pani Bamber, co więcej unika jej jak ognia, ale dlaczego? Tego musicie dowiedzieć się sami czytając ;) Za to jego uszami i oczami jest grupa warszawskich bezdomnych, w czym świetnie sobie radzą.

Nie mogło zabraknąć również mojego ukochanego duetu podkomisarza Łosia i starszego aspiranta Smańko ;) Oni dwaj są po prostu genialni! Ale brakowało mi Pani Łososiowej, było jej stanowczo za mało w tej części :(

„- Czyli w zasadzie możemy być spokojni, ze tym razem nasz znajomy nie nadepnie na odcisk nikomu ważnemu – stwierdził autorytatywnie Smańko, popełniając kardynalny błąd. Łoś mógł w prawdzie znieść fakt, że jego podwładny ma rację, ale już takie konkluzje zdecydowanie przekraczały jego zakres obowiązków.”

Podoba mi się, że mimo głównego wątku kryminalno-zagadkowo-humorowego możemy śledzić losy innych bohaterów, którzy mają wpływ na życie naszego kochanego Jacka oraz jego perypetie miłosne ;)

Bardzo bym chciała kiedyś obejrzeć ekranizację na podstawie przygód Jacka, ponieważ nie był by to stracony czas.

Za swoje lekkie pióro oraz za stworzenie tak nietuzinkowych postaci autorowi słusznie należy się tytuł wicehrabi polskiej komedii kryminalnej, choć ja to bym ten tytuł podniosła na jakiś wyższy :)

Podsumowując książkę polecam w 100% i szczerze zachęcam do jej lektury, ponieważ wszystkie części Pana Przypadka są tak napisane, że od każdej, z którą zaczniemy naszą przygodę z detektywem wszystko pięknie zrozumiemy ;) Ja na przykład jeszcze nie czytałam 3 i 4 części, ale po świętach na pewno zacznę nadrabiać ;)

Książkę oceniam 10/10 i dziękuję autorowi za możliwość spędzenia cudownego popołudnia z moimi ulubionymi postaciami ;)

środa, 28 listopada 2018

Nigdy nie mówię nigdy - Marta W. Staniszewska


Witamy wszystkich książkoholików!!

Dzisiaj przychodzimy do Was z kolejną podwójną recenzją książki, którą objęłyśmy patronatem.
Mamy tu na myśli najnowszą książkę Marty W. Staniszewskiej pod tytułem „Nigdy nie mówię nigdy”. Jest to już czwarta książka tej autorki.

Pani Mata jest pisarką mało znaną (niestety), jednak nie poddaje się i dąży do pisania coraz lepszych powieści. My z całych sił trzymamy za nią kciuki. Geradiel po raz pierwszy ma styczność z książką pani Marty, ja czytałam wszystkie książki tej autorki i jestem nimi zachwycona.
Jeżeli jesteście ciekawi naszych zdań na temat tej książki to zapraszamy Was do dalszego czytania.

Z powieściami pani Marty miałam już styczność wiele razy. Za każdym razem, czytana przeze mnie książka bardzo mnie pochłaniała i nie byłam w stanie przestać czytać. Tym razem tego zawirowania czytelniczego nie zabrakło. Cieszę się, że styl pisania autorki został prawie bez zmian. Gdy porównałam sobie tą książkę z pierwszą wydaną zauważyłam pewne pozytywne różnice.
Widać, że pisarka wkłada w swoją pacę dużo serca i dba o szczegóły. Posługuje się lekkim i zrozumiałym piórem, dzięki czemu czytelnik nie ma problemu ze zrozumieniem przekazu.

To pierwsza książka tej autorki, którą przeczytałam, i mam niedosyt. 
W tej chwili jestem w fazie, którą nazywam „Wow książkowe”.  Nastawienie do tej lektury miałam takie sobie. Po pierwsze przez format książki. Zastanówmy się, co może nam dać książka małego formatu. Raczej nie spodziewamy się po niej za wiele, zastanawiamy się czy warto po nią sięgać. I tutaj muszę wam dać pewną wskazówkę. Po tą książkę naprawdę warto.
Nie spotkałam w niej okrojonych informacji ani nudnych, pozbawionych życia kartek.
Mały format w tym przypadku nie oznacza małych emocji. Niekiedy po postu małe rzeczy cieszą najlepiej.

Oto opis książki:
Trzydziestoletnia, atrakcyjna bizneswoman z sukcesami zdecydowanie nie pozna mężczyzny, po którym spodziewa się tylko i wyłącznie najgorszego. Mężczyźni nie są jej potrzebni do życia, wierzy, że miłość to sterta bzdur i zbędna fatyga. Jeśli więc jesteś wystarczająco bezczelny i odważny zaryzykuj odrzucenie i zdobądź jej serce…
Pochłaniająca opowieść o kobiecie i mężczyźnie, którzy po życiu nie oczekiwali niczego, a dostali znacznie więcej niż tylko przelotny romans.

Moje odczucia do tej książki jak i poprzednich są niezmienne. Mówiąc szczerze jestem uzależniona od pochłaniania takiego rodzaju książek oraz od czytania powieści, które wyszły spod pióra pani Marty.
Większość książek tej tematyki ma swój typowy schemat i łatwo przewidzieć, co się stanie oraz jakie będzie zakończenie. W tym przypadku autorka wyszła właśnie po za ten nudny schemat i podarowała nam czytelnikom coś godnego przeczytania.

Ja wypowiem się na temat głównych bohaterów. To od zawsze był mój ulubiony temat.
Główna bohaterka Sam… ta postać od samego początku nie przypadła mi do gustu i nie mam przychylnego zdania na jej temat. Niestety jej urok osobisty nie ujął mnie za serducho. Nikt nie wybiera sobie rodziny, nikt nie zmieni tego, co już było. Nie zawsze w naszym życiu wszystko przebiegło pozytywnie, raz były wzloty innym razem upadki. Tylko Sam mogła decydować o swoim życiu, jednak jej styl bycia czy powadzenia się nie jest do końca moim zdaniem słuszny. Jednak nie byłabym sobą gdybym nie dała jej szansy. Kto wie, a może dojrzeje i okaże się dojrzałą i zdecydowaną osobą, którą źle oceniła.
Teraz Henry…, co do tej postaci, to chyba nie tylko ja robiłam maślane oczy. Przystojny, bogaty jednym słowem kobiecy ideał. Polubiłam go od samego początku jednak tak jak każdy tak i w nim dostrzegłam pewne wady. Nie chcę Wam ich zdradzać, ponieważ do nich trzeba dojść samemu. Zresztą ujawniłabym wtedy za dużo.

Na sam koniec chcę powiedzieć… raczej napisać, że polecam tą książkę każdemu.  Wszystkie dzieła tej autorki są moim zdaniem fantastyczne i smuci mnie fakt, że są tak mało znane. My z Geradiel bawiłyśmy się niesamowicie podczas czytania i mamy nadzieję, że tak będzie w Waszym przypadku.

Pragnę też podziękować Marcie W. Staniszewskiej oraz wydawnictwu Psychoskok za możliwość przedpremierowego przeczytania tej powieści jak i za sposobność objęcia jej patronatem medialnym.



niedziela, 25 listopada 2018

Tajniki makijażu - Ewa Grzelakowska - Kostolug [Red Lipstick Monster]


Witam Was po długiej nieobecności i mam nadzieję, że nowa recenzja, choć trochę Wam wynagrodzi oczekiwanie :)

Książki to nie tylko powieści romantyczne, w których wzdychamy do napalonego ciacha z klatą godną Herkulesa czy horrory, po których boimy się zgasić światło i otulamy się kocykiem po samą szyję, ale również między innymi poradniki. Dziś przedstawiam wam pierwszą recenzję poradnika na naszym blogu :)

Poradniki są różne od tych pomagających w relacjach damsko – męskich, dla przyszłych mam po poradniki do makijażu. I właśnie ten ostatni rodzaj Wam dziś zaprezentuję. Mimo, że w serwisie YouTube możemy obejrzeć setki różnych porad na temat profesjonalnego makijażu, jednak nie każdy ma czas oglądać nawet kilkudziesięciu minutowe filmy, aby zrobić jeden dany rodzaj makijażu.

Naprzeciw temu wyszła popularna youtuberka profesjonalna wizażystka Ewa Grzelakowska – Kostolug znana również, jako Red Lipstick Monster. W kwietniu 2015 roku wydała ona książkę o intrygującym tytule Tajniki makijażu, która w prosty i przyjemny sposób poprowadzi nas przez arkany świata makijażu.

Osobiście od jakiegoś czasu oglądałam kanał Ewy i od kiedy pochwaliła się swoją książką nie mogłam się doczekać, aż sama będę miała możliwość się z nią zapoznać. Jakiś czas temu moje życzenie się spełniło i na mojej półce zagościł właśnie ten tytuł :)

W stosunku do książki miałam wielkie oczekiwania i nadzieje. I z czystym sercem mogę stwierdzić, że się nie zawiodłam, ale zacznijmy od początku :) Poradnik już na pierwszy rzut oka zionie profesjonalizmem. Twarda oprawa z przyciągającą wzrok grafiką w dodatku książka jest szyta, dzięki czemu bez przeszkód możemy ją wertować i nie obawiać się, że szybko się nam rozleci i pogubimy ważne dla nas strony. Ale dopiero po jej otworzeniu następuje efekt WOW. Piękne kolorowe ilustracje oraz odpowiednio dobrana czcionka świetnie ze sobą współgrają. Jednakże to tylko część wizualna. Najważniejsza jest treść, prawda?  

W książce RLM mamy 8 głównych bloków tematycznych. Ewa pomoże nam dobrać odpowiednie przybory oraz jak o nie poprawnie zadbać, a także, jaką technikę zastosować przy makijażu konkretnej części twarzy. W dodatku po rozdziale są zaprezentowane linki do filmików Ewy w serwisie YouTube pasujące treścią do danego tematu. Zaskoczeniem dla mnie był rozdział, który zawierał triki i porady dla tych pań i dziewczyn, które noszą okulary, a chcą wyglądać korzystnie.

Treść oraz sposób, w jaki Ewa prezentuje nam swoją wiedzę jest naprawdę godny polecenia, ponieważ wiele z jej rad zaczęłam stosować moim codziennym makijażu oraz pogłębiłam moją wiedzę na temat zastosowania odpowiednich technik podczas jego aplikacji.

Tajniki makijażu Ewy Grzelakowskiej – Kostolug to pozycja, która zachwyci nie tylko nastolatkę zaczynającą swoją przygodę z makijażem, ale również każdą inną kobietę pragnącą pogłębić swoje horyzonty na tym polu lub chciałaby mieć tego typu kompendium informacji zawsze na wyciągnięcie ręki bez konieczności włączania Internetu i szukania odpowiedniego filmiku.

Podsumowując publikacja ta jest nie tylko sztuką samą w sobie, ale również świetnie sprawdzi się na prezent dla przyjaciółki, siostry czy córki :)

Oceniam ten poradnik 10/10 i zachęcam do zapoznania się z jej treścią.


poniedziałek, 19 listopada 2018

"Sponsor"



Jak zapewne wiecie, ostatnio premierę miała, kolejna książka autorstwa K.N. Haner pod tytułem "Sponsor". Jest to jedenasta książka tej autorki i jak każda w wcześniejszych zapowiada się bardzo ciekawie. W tym roku miałam możliwość spotkania się z Kasią na Krakowskich Targach Książki. Niestety było to bardzo szybkie spotkanie.
Wracając do książki, szczerze mówiąc nie mogę się doczekać, aż ją przeczytam. Tak jeszcze jej nie złapałam, jednak to tylko kwestia czasu.
A oto fragment opisu z Lubimy Czytać:




Co się stanie, gdy serce przestanie słuchać rozumu? Kalina i Nathan będą błądzić w krainie niedomówień i niepewności, ale rodzące się między nimi uczucie przyniesie nadzieję na lepsze jutro. Czy to wystarczy, by Nathan zmienił swoje przyzwyczajenia? Może to Kalina będzie dyktować warunki? W tej grze nie ma jasnych zasad, są tylko najciemniejsze zakamarki miłości, która wbrew pozorom nie jest prosta.
Historia o dziewczynie, która oprócz miłości nie ma nic, i o mężczyźnie, który ma wszystko oprócz miłości.
Królowa Dramatów kolejny raz zaskakuje!!