niedziela, 19 listopada 2017

"Jeśli tylko..." - Karolina Klimkiewicz



„Jeśli cuda zdarzają się obok cierpienia, są jeszcze bardziej widoczne, jeszcze bardziej chcemy w nie wierzyć i nawet nie staramy się im zaprzeczyć. Mimo że zmienia się wszystko, każdy ma nadzieję, że w tym szaleństwie jest chociaż odrobina dobra. „


,,Jeśli Tylko...'' to historia Leo - który będąc jeszcze dzieckiem, poznaje na plaży tajemniczą dziewczynkę. Z biegiem lat uświadamia sobie siłę rosnącej między nimi więzi. Leila nigdy nie wychodzi ani nie umawia się ze swoim przyjacielem poza brzegiem morza. Dziewczyna zachowuje się tajemniczo i nie lubi dyskutować na temat spotkania poza plażą.

Książkę poznajemy z punktu widzenia Leo, co bardzo dobrze autorce wyszło. Bardzo mało książek jest pisanych z mężczyzną w roli głównej tak aby poznawać wszystkie jego odczucia.  Autorce udał się idealnie zgrać wszystko w powieści.
Rozdziały są dość krótkie, cała książka też nie jest zbyt dużego formatu, jednak to nie ujmuje  jej wartości, ani przesłania. Niekiedy mała rzecz cieszy najbardziej i tak właśnie jest z tą książką. Czyta się ją bardzo szybko i przyjemnie. Na samym początku skupiamy się na codziennym i dość nudnym życiu Leo. Śledząc fabułę możemy dojść do wniosku, że jego życie jest monotonne, nic się w nim nie dzieje. Jednak gdy na jaw wychodzi sekret tajemniczej dziewczyny, świat Leona wywraca się o 360 stopni.

Autorce udało się utrzymać równowagę pomiędzy dialogiem a opisem. Taka równowaga jest ważna, ponieważ czytając książkę się nie nudzimy, i jesteśmy ciągle w samym środku wydarzeń.
Co do bohaterów tej powieści mogę powiedzieć, że istnieją naprawdę. Czytając miałam wrażenie, że autorka opisuje prawdziwych ludzi i historię, która miała miejsce naprawdę. Leo jest bardzo ludzką postacią do tego sympatyczną i dzięki temu widziałam w nim kogoś realnego. Takie wykreowanie postaci bardzo przypadło mi do gustu. Każdy z nas ma jakieś problemy czy tajemnice i tak właśnie jest w tej książce. Autorka idealnie oddaje realnie codziennego życia.


Jestem osobą, która nie czyta książek w ciągu jednego dnia (nawet tych co mają sto stron). Jeden taki wyjątek miał miejsce w tamtym roku, a drugim wyjątkiem jest ta książka. Styl pisania autorki i sam pomysł na książkę mnie urzekł. Sama nie wiem kiedy skończyłam czytać. Książka może nie jest wielkiego formatu, niema nie wiadomo ilu stron, za to ma potencjał. Często zdarza się, że książki które są bardzo obszerne, nie wywierają na mnie żadnych emocji, a książki małych formatów potrafią sprawi, że dopadnie mnie kac książkowy.
Coś małego potrafi być wielkie dzięki dobremu dopracowaniu fabuły.
„Jeśli tylko” jest małą formatową książką, a dużą w przesłaniu.
Cieszę się, że podczas czytania nie odniosłam wrażenia, że książka jest debiutem autorki.  Nie mogę doczekać się kolejnych książek Pani Karoliny. Jestem pewna, że będą równie dobre jak i nie lepsze od tej.

Bardzo się cieszę, że miałam możliwość przeczytania tej książki. BookParadise dziękuję wam za książkę.  Jest na idealna na długie i nudne jesienne wieczory.

środa, 8 listopada 2017

Pan Przypadek i mediaktorzy - Jacek Getner

Hej kochani ostatnio zachwalałam wam Pana Przypadka i Trzynastkę, dziś mam dla was piąty tom jego przygód a mianowicie Pan Przypadek i miediaktorzy. 

Książkę dostałam na sierpniowym Book Blog Meeting. Dziękuję bardzo autorowi za jej przekazanie J

„Ludzie są banalnie przewidywalni”

Jak zwykle Jacek ma do rozwiązania trzy sprawy.

Pierwsza dotyczy śmierci znanego redaktora. Nasz polski Herkules Poriot stara się dowiedzieć czy wypadek na balkonie mieszkania redaktora nie miał dodatkowego świadka, który by się do tego zdarzenia nie przyczynił.

W drugim śledztwie musi odnaleźć zaginionego dziennikarza, który swoim niewinnym artykułem stał się ofiara nagonki medialnej i zapadł się pod ziemię. W czym ma mu pomóc redaktor Sobania, którą znamy z wcześniejszych występów.

Przypadek ma dzięki swojej pracy coraz więcej wrogów, co doprowadziło do tego, że w trzeciej zagadce to on sam musi się oczyścić z zarzutów i to nie byle, jakich, a oskarżenia o morderstwo i to podwójne w dodatku dwóch medialnych gwiazd.

Jak zwykle czytanie poszło mi jak z płatka. Mimo, że nie czytałam części trzeciej i czwartej nie przeszkadzało to przy zrozumieniu treści J Wszystko jest jasne i przejrzyste. Co jest plusem tej serii. Można zacząć od początku, ale również od środka a nawet od końca i dalej będziemy mogli cieszyć się lekturą J

Z jakiegoś powodu,(którego pewnie dowiem się przy czytaniu 2 poprzednich tomów ;) )mój ukochany duet Łoś i Smańko stracili „prawo” śledzenia naszego detektywa, a uzyskała je niejaka aspirant Agnieszka Storczyk, która nie przypadła mi do gustu tak jak moi kochani panowie policjanci :D Mimo to zaimponowała mi swoimi umiejętnościami śledczymi :D Pani Łososiowa również podbiła moje serce stanowczością, z jaką wydaje rozkazy mężowi niczym generał w wojsku.

„ - Łoś, ty wiesz, która jest godzina?! – Reprymenda małżonki wyrwała podkomisarza z rozmyślań.
- No co? Dopiero po północy.
- Rano wstajesz do roboty, ja tak samo. Kładź się spać.”

W tej części Jacek, mimo że dalej kąsa złośliwymi uwagami jest nieco bardziej poważny, gdyż jego „walka” ze światem wpływowej części warszawki przysporzyła mu nie tylko sławę persony „non grata”, ale również dużą ilość wrogów, którzy postanowili go unieszkodliwić. Nawet, jeśli mieliby wyprawić go na tamten świat.

„- Pan jednak jest niezwykły, Panie Wiktorze. Krwi panu napsuł, a pan mu szykuje nagrobek.
- Jestem mu to winien. Takie mam zasady, że skoro pomagam komuś zejść z tego świata, powinienem oszczędzić mu kosztów.”

Nie zabraknie również humoru jednak będzie on stosunkowo mniejszy ze względu na tragiczny rozwój sytuacji, który przygasił entuzjazm naszego bohatera, ale jak to on nie poddał się i ostatecznie doprowadził sprawę do końca.

„Małgosia po raz pierwszy zobaczyła w spojrzeniu Jacka coś innego poza ironiczno-dobrotliwą-pobłażliwością. Coś tak zimnego, że przeszedł ją dreszcz.”

Akcja serii rozwija się i coraz bardziej wciąga w otchłań swoich stron.  Bo, pomimo że każda sprawa jest osobną historią wszystko się łączy w jedną spójną całość. Niezmiernie cieszę się, że mogłam przeczytać kolejny tom przygód Jacka i czekam na ciąg dalszy historii. 

Oceniam książkę 9,5/10 :)

poniedziałek, 16 października 2017

„Raze” - autorstwa Tillie Cole.




Dzisiaj czas wam przedstawić książkę „Raze” - autorstwa Tillie Cole, którą miałam możliwość przeczytać dzięki akcji Book Tour.

„Raze” na pewno nie jest książką dla osób o słabych nerwach i nienawidzących krwi w każdej postaci. Nie znajdziemy w tej powieści przyjemnego romansu z kwiatami czy romantyzmem w pełnej okazałości. Nie. Zamiast tego znajdziemy wiele krwi, brutalności, walk, chęć zemsty, okrucieństwa, jak i okrutną i mrożącą krew w żyłach śmierć i oczywiście w tym wszystkim nie zabraknie tajemniczości.  To wszystko razem wzięte powoduje mieszankę wybuchową. Dzięki czemu książkę czyta się naprawdę bardzo przyjemnie i szybko. Wiadomo w niektórych momentach ciarki przechodzą po plecach, jednak to tylko zachęca nas do czytania.

Książka potrafi zawładnąć czytelnikiem do samego końca. Jedynym jak dla mnie minusem tej powieści jest fakt, że wiemy zaraz na samym początku, kim tak naprawdę jest główny bohater. Do tego powieść jest dość przewidywalna i można się domyśleć jak mniej więcej potoczą się losy Kisy i Raze. W książce też znajdzie się kilka momentów, w których autorka mogłaby akcję trochę lepiej rozwinąć.

Mimo tego swojego wielkiego minusa, książka nie pozwala od siebie odejść choćby na moment.  Dlatego też skończyłam ją czytać dość późno, na pewno było już po północy. I zaraz z zamknięciem książki dostała mini kaca książkowego, przez co nie mogłam zmrużyć oka i przekręcałam się z boku na bok rozmyślają o tym, co się wydarzyło.

Raze jest wojownikiem z krwi i kości, żeby przeżyć musiał zacząć zabijać w klatkach. Jednak tylko chęć zemsty na tyk, który zgotował mu ten los trzymała go przy życiu. Zemsta była jego celem przez dwadzieścia lat pobytu w piekle. Tyle czasu wystarczyło, aby zapomniał jak ma na imię i kim tak naprawdę jest.

„Raze. To jedyne imię, jakim kiedykolwiek mnie nazywano, ponieważ unicestwiłem każdego sukinsny, który stanął mi na drodze.”

Kisa jest nieszczęśliwa i cierpi z wielu powodów. Jednym z nich jest utrata bliskich jej osób oraz utrata swojej wielkiej miłości. Jednak cierpi też przez swojego narzeczonego, który jest potworem.

Ciężko jest pojąć i wyobrazić, że człowiek przez swoje życie może kierować się tylko chęciom zemsty za to, czego już tak naprawdę dobrze nie pamięta, jednak wie, że jest to słuszne. Trzeba też pamiętać, że dobro powraca ze zdwojoną siłą, a zło nie.
Niekiedy trzeba wiele poświęcić, stracić, aby później wszystko było takie, jakie powinno być.  Wtedy dopiero dowiadujemy się ile straciliśmy i potrafimy to docenić.

Jest to książka, która bez dwóch zdań zapiera dech w piersi. Do tego trzeba dodać emocjonalną huśtawkę uczuć, która nas tak szybko nie opuści.  Teraz czas na najważniejsze. Całą książkę można opisać jednym bardzo pięknym cytatem.

„Byli sobie przeznaczeni, chłopak i dziewczyna, dwa rozdzielone serca. Bóg pragnął zbadać, czy prawdziwa miłość przetrwa. Chciał się dowiedzieć, czy wbrew przeciwnościom losu dwie połówki rozdzielonej duszy się odnajdą. Miną lata, oboje będą cierpieć. Oboje będą smutni, jednak pewnego dnia, kiedy najmniej będą się tego spodziewać, ich ścieżki ponownie się skrzyżują. Pozostaje pytanie: czy te dusze się rozpoznają? Czy odnajdą drogę wiodącą z powrotem do miłości…?”

Książkę oceniam na 9/10

niedziela, 15 października 2017

„Wojownicy. Czarna godzina” – Erin Hunter



Po raz szósty dane mi było zagościć w niesamowitym świecie Wojowniczych kotów. Ta seria jest jedną z najlepszych, jakie przeczytałam do tej pory. Z tomu na tom historia nabiera tempa i poznajemy nowe niesamowite perypetie Wojowników, od których ciężko oderwać się choćby na chwilę. W poprzednich częściach tak i w tej nie zabraknie nowych i niesamowitych przygód oraz wciągającej akcji. "Czarna godzina" jest najlepszą i najbardziej trzymająca w napięciu częścią Wojowników!
Cały cykl jest po prostu fantastyczny i co najważniejsze kierowany do wszystkich nie zależnie od wieku.
„Wojownicy. Czarna godzina” to idealne zakończenie cyklu o Wojowniczych kotach. Po skończeniu tej książki czułam wielki niedosyt i niecierpliwie czekam na kolejny cykl. Mam nadzieję, że ukaże się on w 2018 roku.

Poprzednie części jak i ta poświęcone są Ognistemu sercu. Był on, bowiem kiedyś zwykłym domowym kotem wiodącym spokojne życie w dostatku. Jednak wolał być wolny i gdy nadarzyła się okazja związał swoje dalsze życie z wolnością i szlachetnym Klanem Pioruna.
Wszystkie części Wojowników twą fenomenalną opowieść, od której nie można odejść.

„Czarna godzina” wciąga czytelnika od samego początku i trzyma w niepewności do samego końca. Do tego czyta się ją naprawdę bardzo szybko i przyjemnie. W książce na pewno nie zabraknie nam szybkiego tempa akcji.  Czytając nie ma możliwości abyśmy mieli czas na nudę. Wszystko jest idealnie rozmieszczone w czasie.
 
Z czystym sumieniem mogę polecić tą książkę jak i całą serię każdemu nie zależnie od wieku, a przede wszystkim osobą, które kochają koty.
Gwarantuję wam wszystkim, że będziecie się dobrze bawić podczas czytania i nie będziecie wiedzieli, kiedy skończyliście czytać i będzie wam mało.
Wojownicze Koty za zawładnięcie mym życiem dostają 10/10

poniedziałek, 9 października 2017

"Dance sing love. Miłosny układ" - Layla Wheldon



„Podobno doceniamy coś, dopiero jak to stracimy. Tak samo jest z ludźmi. Rozumiemy, jak bardzo są dla nas ważni, gdy musimy pozwolić im odejść.”


Miłosny układ to pierwsza część serii Dance, Sing, Love, a kolejne dwa tomy mają pokazać się już w 2018 roku. Książka ta odniosła wielki sukces na wattpadzie, gdzie była publikowana przed wydaniem (ponad 2,5 miliona wyświetleń) i w ekstremalnie szybkim tempie trafiła do listy TOP sprzedaży w empiku.
Livia jest utalentowaną, pełną charyzmy i energii dziewczyną, która dla osiągnięcia swoich marzeń zrobi wszystko. Taniec jest nieodłączną i najważniejszą częścią jej życia i darzyła go pewnego rodzaju miłością.
Jednak to się zmienia, gdy na jej drodze pojawia się James.

Jest on piosenkarzem, który uważa się za lepszego od innych. Jak dla mnie jest on typowym chamem oraz dupkiem, jakiego dane mi było w tej książce poznać.  Bohaterowie spotykają się podczas wspólnego tourné starają się omijać tak często jak tylko się da.

Sięgając po tą książkę zastanawiałam się czy będzie to typowy romans z powtarzającym się schematem i takim samym, przewidywalnym zakończeniem. Ta opowieść jednak okazała się fajnym romansem z domieszką tańca oraz śpiewu. Początkowa schematyczność z biegiem upływu stron zaczyna zanikać, a my możemy zacząć cieszyć się książką.
Zachowanie bohaterów niekiedy mnie mocno irytowało. James od samego początku był dupkiem i po nim takiego irytującego zachowania się spodziewałam. Jednak byłam zaskoczona, gdy w pewnym momencie Livia bardziej mnie irytowała niż nasz piosenkarz z wybujałym ego. Czytając miałam wrażenie, że ta dwójka zaczęła zamieniać się po części charakterem.  James zawsze był sobą i był dość opryskliwy i nie miły, jednak największą przemianę widziałam w naszej tancerce. Jednak te ich charaktery są idealne do zaistniałych sytuacji, które mają miejsce. Wszystko do siebie dobrze pasuje i widać, że jest przemyślane.

Autorka bardzo miło mnie zaskoczyła rozwojem akcji w książce. Co najważniejsze powieść nie jest niczym przepełniona do granic możliwości i wszystko ma swoje miejsce. Nie znajdziemy w tej książce żadnego przepychu i to mnie bardzo cieszy.

Czytając tą książkę trzeba wziąć pod uwagę fakt, że jest to debiut autorki. Trzeba się liczyć z pewnymi niedociągnięciami, lecz jak na pierwszą wydaną książkę jest ona bardzo dobra. Czyta się ją bardzo przyjemnie i lekko. Pomimo dużej ilości stron czyta się ją bardzo szybko, a cała powieść wciąga w wir wydarzeń.

Jestem pewna, że kolejne książki autorki zrobią wokół siebie szum i będą tak samo cudowne jak nie bardziej od tej. Z czystym sumieniem mogę polecić DSL każdemu, kto lubi czytać romanse i chce oderwać się do oklepanego schematu.
Oceniam tą książkę 8,5/10

niedziela, 8 października 2017

Pan Przypadek i trzynastka - Jacek Getner

Dobry wieczór kochani, choć powinnam powiedzieć noc (wchodzi mi to w nawyk O_O ) :D Dziś mam dla was recenzję kolejnej książki, którą dostałam na Blog Book Meeting #1, a mianowicie Pan Przypadek i Trzynastka. Dziękuję serdecznie autorowi za przekazanie książki na akcję, dzięki czemu miałam możliwość zapoznać się z tą pozycją J

Jest to pierwszy tom serii o przygodach naszego rodzimego Scherlocka Holmesa. Jakiś czas temu uraczyłam was recenzją drugiego tomu Pan Przypadek i celebryci, po którym zakochałam się w naszym poczciwym detektywie, który podczas rozmowy ze swoimi „ofiarami” zawsze zostaną uraczone porcją ironii i sarkazmu pod przykrywką dobrotliwego uśmiechu i zainteresowania.

„Ludzie są banalnie przewidywalni”

W Trzynastce dowiadujemy się jak Przypadek został detektywem, a podkomisarz Łoś obrał sobie za cel święty zatrzymanie Jacka za nim kolejne ważne i sławne osobistości Warszawy znów trafią na pierwsze strony gazet niekoniecznie z dobrą reklamą ;) Tylko strasznie mi szkoda biednego starszego aspiranta Smańki, który musi znosić coraz to dziwniejsze polecenia przełożonego.

„- Ty ciągle myślisz o tym detektywie?
- Jakim detektywie? – Łoś zerwał się na równe nogi. – To zwykły amator! On tylko wysunął hipotezę! Jakbym ja jej nie sprawdził, to nic by z tego rozwiązania nie było. A po za tym ja mu je podpowiedziałem.”

W pierwszym tomie nasz geniusz logicznego myślenia musi rozwikłać trzy zadania. Pierwsza, od której to wszystko się zaczęło ma związek ze skradzionymi obrazami sąsiadki pani Irminy Bamber, która ma kontakty w calusieńkiej Warszawie. Od dnia, w którym zadeklarował rozwiązać zagadkę zdobywa coraz to nowszych wrogów, którzy widzą w Przypadku zagrożenie dla ich wizerunku, jaki pieniędzy.

Po spektakularnym sukcesie Jacek szybko dostaje kolejne zlecenie. Tym razem musi odnaleźć zaginiony skarb w starym pięknym domu zanim właściciel zrobi z niego ruinę.

„O ile jeszcze kilka dni temu przez posesję przy ulicy Podgórskiej 13 przechodziło niewielkie śródmiejskie tornado, to tym razem musiał odwiedzić ją tajfun. I to jeden z najgorszych, o jakim słyszała ludzkość. Nawet Salvador Dali w szale twórczym nie byłby w stanie tak zdekomponować elementów trwałego i czasowego wyposażenia.”

W trzeciej historii do naszego superagenta zgłasza się młody mężczyzna, który prosi o pomoc w udowodnieniu kradzieży scenariusza sztuki przez słynnego scenarzystę, który sam o sobie mówi, że ludzie porównują go do Sławka Mrożka, (w co wierzy chyba tylko on J).

Książkę czyta się bardzo szybko, co jest zasługą wyśmienitej dawki humoru. Każda sprawa jest osobną historią, mimo to wszystko łączy się w fabularną całość. Jednakże nic nie stoi na przeszkodzie, abyśmy naszą przygodę z Przypadkiem zaczynali od środka, ponieważ książki da się czytać osobno ;)

Jacka polubiłam już od pierwszych stron, jednakże moimi ulubionymi postaciami (na razie;) ) są polscy stróże prawa – Łoś i Smańko. Są doskonale wykreowani, czym zdobyli moją sympatię, a ich dialogi są majstersztykiem komediowym :D Na pochwałę również zasługuje Pani Łososiowa, która jest autorytetem domowym i której gratuluję cierpliwości do swojego męża, który jest aż nazbyt zaangażowany w życie Przypadka.

„- Też się masz, czym przejmować. Cywila wyprowadź – warknęła groźnie i wyszła z pokoju, nie czekając na odpowiedź męża. Zresztą do niczego nie była jej potrzebna. Polecenia, które wydawała, nie podlegały nigdy żadnej dyskusji. Przynajmniej nie w tej, którą prowadzi się na głos.
- Nawet w domu człowieka nie uszanują – zamruczał pod nosem Łoś, ale posłusznie ruszył do wyjścia.”

Zaś moją ulubioną sceną jest balet synchroniczny mecenasów Sakowiczów przy kserokopiarkach i z kubkiem kawy w rękach J

Miła rozmowa z panią Irminą przy herbacie i jej smakowitych wypiekach pozwalała Jackowi na zebranie myśli i rozwiązanie zagadki. Łoś też w jakiś sposób mu pomagał, jednak, w jaki wie tylko Przypadek :D

Ogólnie książka mi się bardzo podobała i z przyjemnością sięgam po kolejne tomy historii o detektywie z przypadku ;) Wad się nie doszukałam poza zbyt małą ilością stron :D

Moja ocena: bezsprzeczne 9,5/10