piątek, 7 lipca 2017

Dzień z życia blogera książkowego według Książkowe Wyznania #1 :D – Targi Książki w Warszawie

UWAGA!!!
Poniższy tekst zawiera opis Warszawskich Targów Książki z przymrużeniem oka, który w zależności od upodobań czytającego może zażenować lub rozbawić. Jeżeli nie decydujesz się na to ryzyko, zapraszamy na następny post :)

Jak wiecie w dniach 18-21 maja odbywały się 8. Warszawskie Targi Książki. Miałyśmy przyjemność wraz z koleżanką uczestniczyć w tym wydarzeniu 20 i 21 maja. O ile podróż pociągiem do Warszawy minęła szybko i wygodnie to po dotarciu do stolicy nie było już tak kolorowo. Już na samym początku poległyśmy. Na dzień dobry zaatakowała nas zbzikowana wredna staruszka, a my tylko chciałyśmy zapytać o drogę -.-‘


 Ja naprawdę nie sądziłam, że Wilanów, gdzie miałyśmy wykupiony nocleg jest tak daleko od centrum :P Ale jakie warunki!
To nie był apartamencik jak myślałyśmy, a wręcz mieszkanie! Ogólnie jak na tak duże miasto to z Wilanowem połączenie koszmarne, ale jakoś się udało i po 4 godzinach dotarłyśmy na Stadion :D Niby Polacy nie czytają a tam ludzi jak w mrowisku! Taki widok cieszy oczy książkoholika.





Pierwsze miejsce, jakie odwiedziłyśmy to stoisko Editio, na którym urzędowała K.N.Haner autorka dobrze wam znanych erotyków :D (tak między nami wspaniała kobieta :D ), gdzie spędziłyśmy większość czasu sobotniego. Poznałyśmy osobiście Grzesia (Maveric Wśród Książek), który jest w mniejszości czytelniczej i jego wspaniała mamę, którą osobiście wolę nazywać Panią Babcią, ratuje ona wizerunek polskich seniorów ;)


Gdzieś w przelocie udało nam się poznać Agnieszkę Lis autorkę Karuzeli, której recenzję możecie przeczytać u nas na blogu.
Wiadomo po całodziennym bieganiu po stolicy wszystkie zgodnie stwierdziłyśmy, że czas coś zjeść. W doborowym składzie: K.N.Haner, Emilia K. (Literatura kobieca - co czytać?), Emilia Z. (Po drugiej stronie okładki), Sandra R., Aleksandra W., Joanna L., Katarzyna O. (Kulturantki.pl) i oczywiście nasza trójka zgodnie ruszyłyśmy do Złotych Tarasów, gdzie dołączyła do nas Dominika Emilia L. (Bookaholic.). Takiego rabanu narobiłyśmy, że ludzie patrzeli na nas jak na zjawisko paranormalne :D Atmosfera, jaka wokół nas panowała była magiczna :D Ale co dobre szybko się kończy i musiałyśmy się pożegnać.

Razem z Emilką K. i Sandrą posiedziałyśmy jeszcze pod Pałacem Kultury i zrobiłyśmy sesje zdjęciową naszych łupów, a co? Jak szaleć to szaleć :D Miny niektórych przechodniów świadczyły doskonale, co myślą o 5 wariatkach :D Następnym punktem naszej wycieczki było Metro (dla większości to był pierwszy raz :D)Wiem, wiem dzieci ze wsi przyjechały i musiały zobaczyć Wielki Świat :D Odstawiłyśmy dziewczyny na busa i pognałyśmy na nasz wygwizdów.


 Jak to baby nie potrafiłyśmy się zdecydować i późną nocą stwierdziłyśmy idziemy zwiedzać, bo akurat trwała Noc Muzeów. Niestety zanim dotarłyśmy na centrum wszystko się skończyło ;( No nic zgodnie stwierdziłyśmy jedziemy Metrem. 



Jako, że nam wrażeń było mało zamiast jechać na Wilanów pojechałyśmy w drugą stronę :P Ale nie przewidziałyśmy, że możemy nie mieć, czym wracać… Po chwilowym błądzeniu znalazłyśmy dobrą duszę, która wskazała nam że Metro nam odjeżdża za minutę! Takiego przyspieszenia to nawet Kubica nie miał ;) Uff… zdążyłyśmy. Przesiadek bezliku. O trzeciej w nocy dotarłyśmy na przedostatni przystanek, żeby się dowiedzieć o braku autobusu… Kolejny za godzinę. Z buta nie pójdziemy, bo buty mnie obdarły (naliczyłam 11 bąbli!). To, co taksóweczka? A no chciałyśmy, jednakże pierwszy nie przyjedzie – nie opłaca mu się, drugi ja nie wiem gdzie pani jest (ano ja też do końca nie wiem, bom przyjezdna!), trzeci – interes chciał ukręcić za 5 km zaśpiewał 50 złociszy polskich! Skandal w biały dzień, a może noc :D 
Żałuję, że wtedy nie wiedziałam, co to Uber! No nic idziemy, chociaż do kolejnego przystanku, a co by nam zimno nie było. Podreptałyśmy i jesteśmy. Wybija godzina odjazdu naszego transportu. W myślach jeszcze tylko 15 minut i możemy się położyć. Ale autobus zrobił nas w bambuko. Po 15 min zwątpiłyśmy, że się pokaże. Ale nie, jednak nadjechał.  Przed piątą się w końcu położyłyśmy. Dzień pełen wrażeń! Ale zamiast zwiedzać Warszawę zwiedziłyśmy komunikację miejską. 



W ambitnych planach opuścić pokój miałyśmy do 8.30, ale nam się jak zwykle nie udało (żadna nowość!). Po 9 pożegnałyśmy Wilanów i ruszyłyśmy odnieść bagaże na dworzec. A następnie na stadion. Ja od 11 stałam ponad godzinę w kolejce do Alka Rogozińskiego, który swoim humorem umilał czekanie, więc nie żałuję. 
Oczywiście zakupiłam „Do trzech razy śmierć”, którą w najbliższym czasie wam przybliżę recenzją.  
A Dominika razem z Karoliną przeszły się spotkać z Beatą Majewską (szkoda, ze nie zdążyłam :P) autorką Konkursu na żonę, recenzję znajdziecie na blogu. 


Jako, że do spotkania z K.N.Haner miałyśmy jeszcze trochę czasu to postanowiłyśmy się porozglądać. Udało nam się spotkać Emilkę z Weź nie czytaj, która obdarowała nas kilkoma wspaniałymi zakładkami :D 
Między lawirowaniem w tłumie udało nam się spotkać Agatę Czykierdę-Grabowską autorkę: Jak powietrze i Wszystkie twoje marzenia, których recenzje znajdziecie na blogu :* Poprzechadzałyśmy się między stoiskami dla Otaku <3 Takie wspaniałości widziałam… Zajrzałyśmy nawet do Gandalfa ;)
A następnie na stoisku Novae Res znowu spotkałyśmy się z K.N.Haner, a ja powkurzałam obsługę :D Kolejnym punktem naszego harmonogramu było spotkanie Moniki Magoskiej – Suchar i Sylwii Dubieleckiej autorek genialnej Klątwy przeznaczenia
Na tym stoisku poznałyśmy również Anię Crevan Sznajder, która przyjechała na targi prywatnie. Recenzja jej dwóch powieści już niebawem, a do tego czasu zapraszam serdecznie na wywiad na blogu :D Ania była razem z córką Gabi – pozdrawiam serdecznie. Potterhead łączmy się! :D

Jak w zwyczaju bywa zjeść poszłyśmy do Złotych Tarasów ;) A z nami Sylwia, Monika, Ania, Gabi oraz Ola od Hamburgera :D (wiecie, o co chodzi :D). Po posiłku zrobiłyśmy krótki Live, który możecie obejrzeć na FB. Wiem, że Gabi również coś nagrywała :) I znowu byłyśmy w centrum uwagi klientów galerii – tym razem może nawet więcej niż trochę :D Po miło spędzonym czasie rozeszłyśmy się w swoje strony :( 

Z racji, że do pociągu powrotnego zostało nam dość sporo czasu Grzesiu z Panią Babcią, która jak na swój wiek wymiata, oprowadzili nas po kilku miejscach wartych zwiedzenia. 
Otóż, że Pani Babcia zna rozkład komunikacji miejskiej Warszawy jak my nasze kieszenie szło nam to dość sprawnie mimo moich obolałych stópek (P.B. ma naprawdę szybkie tempo jak na staruszkę chodzącą o lasce :D Osobiście musiałam praktycznie za nią biec żeby nadążyć :D). 

W pierwszej kolejności obejrzeliśmy Belweder, następnie zrobiłyśmy z dziewczynami sesję zdjęciową pod pomnikiem J. Piłsudzkiego i nacykałyśmy fotek jego fury, którą można zobaczyć w Łazienkach Królewskich. 
Obowiązkowe zdjęcie na tle pomnika Fryderyka Chopina, a następnie poszliśmy 
oglądać pawie przy Pałacu na Wodzie. Razem z Karoliną popływałyśmy łódką po stawie. Korzystając z okazji obejrzałyśmy również Amfiteatr, który stoi nieopodal Pałacu. 

Następnie pojechaliśmy pod Pałac Prezydencki po drodze zahaczając o Pomnik Nieznanego Żołnierza. Cykłyśmy fociaszkę pomnikowi Ś.P. prezydentowi Lecha Kaczyńskiego, a kulminacyjnym punktem wycieczki była Kolumna Zygmunta. 



Moi kochani sporo prawda? A to wszystko w zaledwie 2-3 godzinki :D Jeśli szukacie dobrego przewodnika, który nie tylko oprowadzi, ale ciekawie opowie o widocznych zabytkach to całym serduchem polecam wam Panią Babcię! Następnie pojechaliśmy na dworzec po nasze tobołki, a trochę tego było! 
Powolutku podreptaliśmy na peron przy okazji cykając pamiątkowe fociaszki. Mimo, że chwilę na peronie spędziliśmy to prawie nie zdążyłyśmy wsiąść do pociągu ;D Bo kto to widział robić kilkunasto wagonowe składy? Na pewno jeszcze odwiedzimy P.B. i Grzesia, aby nas oprowadzili po dalszych Zabytkach Warszawy :)

Po kilkugodzinnej podróży dotarłyśmy na miejsce przeznaczenia, czyli mój akademik :D Musicie sobie to wyobrazić! Trzy dziewuchy obładowane jak Święty Turecki w środku nocy zmęczone i marzące tylko o wygodnej poduszce i on Strażnik Wrót - portier.  
Jako, że dyżur nocny pełnił „lubiany” przez brać studencką pan o słynnej ksywce Krecik, to musiał pozwolenia dziewczyn na nocleg wyoglądać z każdej strony, jakby nagle miały się tam literki pozmieniać! Patrzył na nie tak, jakby chciał, żeby się zapaliły i zniknęły. Skąd się tacy ludzie biorą? No skąd? W końcu po pracowitym, a zarazem wspaniałym weekendzie mogłyśmy się położyć :D

Jeśli myślicie moi mili, że praca blogera książkowego to coś zgoła łatwego to jesteście w błędzie :D To tylko przedsmak tego ile trzeba się nagimnastykować w tym „zawodzie” :D

Krótkie podsumowanie:

- czas spędzony w Komunikacji Miejskiej:
+/- 15h(to nie żart, jeszcze tydzień w Warszawie i znałybyśmy całą komunikację miejską stolicy ;D)

- czas spędzony w podróży: 8h
- liczba odcisków: 15 (łączna ilość nas 3 ;) )
- ilość przywiezionych książek: 12
- wspaniałe wspomnienia – niepoliczalne :D


Jeszcze raz serdecznie dziękujemy: dziewczynom za mile spędzony czas, a Grzesiowi i Pani Babci za wspaniałą wycieczkę turystyczno-krajoznawczą. Mamy nadzieję na spotkanie na Krakowskich Targach Książki w październiku.

A wytrwałych zapraszamy na filmik pt: "8. Warszawskie Targi Książki 2017 i jak to widziały Książkowe Wyznania" ;)




wtorek, 4 lipca 2017

"Przebudzenie Morfeusza" - K.N. Haner



Dzisiaj przychodzę do was z premierową recenzją książki „Przebudzenie Morfeusza”.


„Przebudzenie Morfeusza” jest ostatnią częścią Mafijnej Miłości.
K.N. Haner jest pseudonimem autorskim polskiej autorki książek dla kobiet. Zadebiutowała w 2015 roku powieścią „Na szczycie”.
Wydała łącznie już pięć wspaniałych, cieszących się popularnością książek. „Przebudzenie Morfeusza” jest szóstą powieścią autorki.
Po zniknięciu Adama Cassandra względnie uporządkowała swoje życie. Znów zamieszkała w Toronto, a iskierką nadziei jest dla niej synek — Tommy. Dziewczyna pragnie zapomnieć o przeszłości, ale nie potrafi. Jej serce, choć roztrzaskane na kawałki, nadal bije dla najbardziej nieodpowiedniego faceta na świecie.
Gdy Adam McKey nagle zjawia się w jej rodzinnym domu, Cassandra jest wściekła, choć jednocześnie szczęśliwa. Niestety, razem z ojcem jej dziecka powracają dawne demony. Wokół znów czają się wrogowie, a wśród nich najgroźniejszy — Eros. On również nie zapomniał o Cassandrze.
Walka trwa. Zemsta jest okrutna i bolesna, a w świecie mafii to sprawa honoru. Toczy się ostateczna rozgrywka — o miłość, zaufanie i prawdę. Prawdę, która może uleczyć, ale także zabić.
Jaką decyzję podejmie Cassandra? I co wybierze Adam w świecie, w którym nic nie jest tym, czym się wydaje?
K.N. Haner tym razem zaskakuje nas wielką dawka emocji. Nie obejdzie się bez uśmiechu na twarzy jak i słownych łez. Przebudzenie Morfeusza jest bez dwóch zdań najlepsza częścią Mafijnej Miłości.
Po przeczytaniu tej książki nie wiedziałam, co mam ze sobą zrobić. Po „Koszmarze Morfeusza” ryczałam jak nie wiem, tym razem też miałam łzy w oczach i niedowierzałam temu, co się stało.  Aaaa… Kasia mistrzem erotyku i dramatu w książkach. O zakończeniu rozpiszę się za niedługo.
Czas na bohaterów książki.
Największą przemianę przeszła Cassandra. Wie, czego chce i dąży do celu.  Nie zawsze ma rację, ale dostrzega swoje błędy i stara się je naprawić.
Dba ona o dobro swojej rodziny chce dla niej jak najlepiej.
Już nie jest taką szarą myszką, jaką była w pierwszej części o Mafijnej Miłości. To w niej z książki na książkę zachodzi przemiana.
Adam natomiast mało się jak dla mnie zmienił. On jest po prostu sobą. Widać w nim wielką chęć wydostania się z tej popapranej organizacji mafii. Widać jak bardzo kocha swojego synka i Cass. Robi wszystko, aby ich życie było normalne, jednak nadal jest Morfeuszem.
Jego determinacja i chęć przestania istnienia w świecie mafii jest tak wielka, że jest w stanie zrobić wszystko, aby się uwolnić.
Opis tego jak Adam dzielnie dąży do celu jest ujęty w bardzo fajny i poruszający sposób. W pewnym sensie bałam się jego reakcji i tego, co w zaistniałej sytuacji zrobi.
To było takie (eeee… serioo to tak naprawdę?), co ta Kasia kombinuje, po co ta postać się pojawia na drodze Adama. Taki ogólny szok jak dla mnie. Natomiast ta osoba mu naprawdę pomogła i poszło to jak dla mnie trochę za łatwo. 
Jednak Kasia Kasią by się nie zwała jak by nie zafundowała nam Mega Wybuchowego, Dramatycznego i Emocjonalnego Zakończenia.
I tak po raz kolejny po przeczytaniu jej książki miałam totalny rozpieprz emocjonalny oraz kaca książkowego.  Niestety tak już bywa, a to jest znak, że przeczytałam naprawdę dobrą książkę.
Czytało mi się ją bardzo fajnie i szybko. Zatraciłam się w niej i nie wiem, kiedy ją przeczytałam. Takich książek mi bardzo brakuje.
Akcja książki toczy się cały czas na wysokich obrotach. Momentami trochę zwalnia, aby rozkręcić się na maksa. Każde wydarzenie współgra ze sobą, co sprawia, że książkę czyta się z zapartym tchem i z wielkim zaangażowaniem w całą sytuację, w której znajdują się bohaterowie.
Zapewne jak przeczytacie Przebudzenie będziecie chcieli niektóre osoby pozabijać, wręcz rozszarpać na drobne kawałki.  To takie ogarniające mnie uczucie, gdy kończę czytać Przebudzenie, a zrobiłam to dwa razy. I za każdym razem tak samo przeżywałam tą opowieść.


Kasiu bardzo dziękuję tobie za możliwość przeczytania tej książki jak i za to, że moja rekomendacja widnieje na jej skrzydełku.
Oceniam tą książkę na 10/10

niedziela, 2 lipca 2017

[Book Tour] Pan Przypadek i celebryci - Jacek Getner

Witam mam dla was dziś zaległą recenzję kryminału Jacka Getnera – Pan Przypadek i celebryci. Możliwość przeczytania tej pozycji miałam dzięki Book Turn u Poligon Domowy ;)

Celebryci to już drugi tom o przygodach Przypadka, jednakże nie przeczytanie przeze mnie pierwszej części nie wpływało w żaden sposób na odbiór ;) Książka dzieli się na trzy mniejsze opowiadania, które mimo różnych spraw są spójną całością.
„Ludzie są banalnie przewidywalni
Pierwsza historia opowiada o morderstwie na planie najpopularniejszego serialu „Miłość i medycyna”.  Ginie jeden z najbardziej rozpoznawanych aktorów Noskowski, a żeby było ciekawiej umiera na planie podczas kręcenia zdjęć jego własnego serialowego pogrzebu ;) Jako, że Jacek ma już sławę „na dzielni” główny podejrzany przez policję najmuje Przypadka do znalezienia sprawcy.

Kolejna sprawa dotyczy zaginionej czerwonej książeczki należącej do pewnego prowadzącego talk show oraz anonimowych pogróżek. Poszkodowany zapewnia, że wie, kto to zrobił, ale nie ma dowodów i ich zebranie jest zadaniem dla naszego wspaniałego detektywa ;) Pikanterii dodaje wspólna przeszłość obu bohaterów, która nie skończyła się dobrymi wspomnieniami dla jednego z nich.

Trzecia i ostatnia sytuacja, jaką musi wytłumaczyć Przypadek to zaginięcie niejakiego Mikele – narzeczonego słynącej z uczestnictwa w wielu reality i talent show Kasiyi. Oczywiście ma zrobić to za darmo, bo przecież dla niego to reklama ;) Sprawę komplikuje dodatkowo wiceminister Urbański, który dziwnym trafem ma w tym swój interes.

W rozwiązaniu zagadek Przypadkowi zawsze pomagała rozmowa z nieocenioną panią Irminą, która zna wszystkich, ale to wszystkich w warszawie ;D Oczywiście po każdej rozwiązanej tajemnicy nasz wspaniały polski Herkules Poirot przysparza sobie nowych wrogów.
- Znam wielu, którzy chcieliby być tak biedni jak ona – uniosła się pani Irmina.
Nie zabrakło w całej książce wątków romantycznych, których jest całkiem sporo jak na ok. 230 stron ;) Nieocenionym dodatkiem był również duet policjantów – Łoś i Smańko. Mimo, że Łoś nie lubi naszego Jacka to ten zawsze twierdzi, że bez niego nie rozwiązałby sprawy. Tak ciekawie wykreowanych postaci dawno nie widziałam :D
- Co?! Jak to nie możecie go obserwować w dzień i w nocy?!... Mnie nie obchodzą wasze problemy wychowawcze z córką! Jesteście policjantem i musicie być dyspozycyjni przez dwadzieścia cztery godziny na dobę siedem dni w tygodniu… Tak, tak właśnie musicie powiedzieć żonie. Chyba się jej nie boicie? W końcu jesteście policjantem czy nie?!” – Łoś do Smańko
Przygody naszego bohatera są napisane tak ciekawym i lekkim językiem, że nie możemy się od niej oderwać ;) Na szczególną uwagę zasługują dialogi żywcem wyjęte z komedii. Książkę głównie czytałam w pociągu i co chwila parskałam śmiechem miny współpasażerów były dość ciekawe :D Humor przeplata się przez całą książkę, co jest wspaniałą wisienką na torcie :)

W dodatku sam główny bohater zachwyca swoją osobowością. Jest szczery, złośliwy i bezczelny mimo tego nie da się go nie pokochać. W dodatku jest tak inteligentny, że zawsze znajdzie ciętą ripostę, po której będziemy zbierać szczękę z podłogi jeszcze długo po tym jak on się ulotni z naszego pola widzenia ;) Jednak w tym zuchwałym i sarkastycznym mężczyźnie znajduje się najlepszy przyjaciel, z którym pogadasz o wszystkim. Miłe panie to doskonały kandydat na męża o ile uda się wam sprawić, że zapomni o swojej zmarłej narzeczonej, a wam uda się go usidlić ;)

Książka była wspaniała. Wtrącanie różnych smaczków a jedyną wadą była chyba jej grubość. Ja chcę więcej :D Z niecierpliwością czekam, aż w moje małe łapki wpadną kolejne przygody Przypadka. Cieszy mnie również fakt, że mogłam porównać umiejętności pisarskie pana Getnera do światowej sławy autorów kryminałów i nie odstawał, a wręcz idealnie wpasował się w moje gusta :)

Książkę polecam z całego, serducha i oceniam na 9,5/10.


Wyniki Konkursów Urodzinowych



Cześć wszystkim.
Czas ogłosić wynik konkursów tych z Facebooka jak tych z bloga.
W każdym konkursie musiało zgłosić się co najmniej 20 osób. Niestety na blogu w żadnym konkursie nie zgłosiło się tyle osób. Dlatego brałam pod uwagę posty gdzie było co najmniej 10 zgłoszeń.

Konkursy na Facebooku:
Konkurs #1 – Monika Grzywna
Konkurs #3- Aleksandra
Szymbrowicz
Konkurs #5 – Barbara Pawlik ( różowa) i Małgorzata Rolla (niebieska)
Konkurs #7 – Robert Czyżycki
Konkurs #8 – Anetka Adamczuk

Konkursy na Blogu:

Konkurs #2- Za mała ilość zgłoszeń
Konkurs #3 – Sylwia Kobylińska
Konkurs #4- Magdaa0726
Konkurs #6 – Za mała ilość zgłoszeń
Konkurs #9 – Marola163

Dziękuję wszystkim za udział w konkursach.

Czekam na wasze dane do wysyłki przez 3 dni od ogłoszenia wyników.
Piszecie do mnie wiadomość na adres e- mail : ksiazkowe.w97@gmail.com

 W wiadomości musicie napisać:
-Numer konkursu
- Pełen adres do wysyłki
- Numer telefonu




niedziela, 25 czerwca 2017

Konkurs Urodzinowy #9


Hej moi mili!!
Z okazji pierwszych urodzin bloga zapraszam was na konkurs.
Udanej zabawy kochani!!

1. Udostępnij i polub post konkursowy.
2. Obserwuj bloga
3. Udostępnij post konkursowy
4. Konkurs trwa od 25.06.2017 do 28.06.2017 do godziny 23:59.
5.Zgłoszenia wysłane po terminie nie będą brane pod uwagę.
  
6.  Do wygrania książka widoczna na zdjęciu.
7. Wzór zgłoszenia:


Biorę udział.
Obserwuję jako:
udostępniam:
Odp:

*Organizatorem konkursu jestem ja.
* Sponsorem nagrody jest Alek Rogoziński
*Wyniki zostaną ogłoszone do 10 dni od daty zakończenia ostatniego konkursu urodzinowego.
*Udział w konkursie mogą wziąć osoby zamieszkałe na terenie Polski.
* Każda osoba może zgłosić się tylko raz.
* Aby konkurs się odbył musi w nim wziąć udział co najmniej 20 osób.
* Zwycięzca konkursu jest zobowiązany do kontaktu w wiadomości prywatnej z danymi do przesyłki w ciągu 3 dni od zakończenia konkursu. W przeciwnym razie zostanie wybrany kolejny zwycięzca.
*Nagroda zostanie wysłana w ciągu 30 dni od dnia ogłoszenia wyników.